P jak paski ze szczyptą tragicznej historii.

Paski, pasy, paseczki.
Cieniutkie linie. Grube pasma kolorów.
Graficzny i powtarzalny wzór.
Układające się w każdym z możliwych kierunków. Ukośne, pionowe, poziome.

Bardzo stonowane dwukolorowe lub te we wszystkich możliwych kolorach.

W tęczowej wersji pomogą nam w okresie chłodnych szarug wnieść odrobinę pozytywnej energii do codziennej klasycznej elegancji, sportowej swobody czy codziennego komfortu.

Ich historia nie była łatwa.

W średniowieczu noszenie pasków było niebezpieczne. Pewien szewc w północnej Francji został skazany na śmierć, ponieważ według lokalnych archiwów przyłapano go ubranego w paski.
W tym czasie noszenie ich było poniżające i oznaczało przynależność do grupy wyrzutków społecznych.

Później stroje w czarno-białe pasy był przeznaczone dla zatrzymanych przestępców.

Ich urok odczarowała Coco Chanel.
Podczas wizyty w regionie północnej Francji jej uwagę przykuły klasyczne koszulki, noszone przez marynarzy, w granatowo-białe paski. Zainspirowały ją one później do stworzenia kolekcji o tematyce żeglarskiej.

Paski przetrwały próbę czasu dostosowując się po drodze.
Stały się klasycznym elementem, który nigdy nie wychodzi z mody, ponad trendy oraz przedziały wiekowe i płeć.

Przy przeglądaniu oferty pasiastych ubrań, dostępnej w sklepach, znalazłam już mój ulubiony sweter tej jesieni, który absolutnie muszę mieć.

Więcej pasiastych inspiracji możecie znaleźć na moim pinterescie.