Jeszcze jesiennie ulubione błahostki w stylu Amelie.

Do zimy jeszcze kilka tygodni.
Jeszcze nacieszmy się jesienią zanim pochłonie nas świąteczne szaleństwo.

Zakochajmy się w sobie. Niczym Amelia Poulain odkryjmy wszystkie radości życia. Ponad wszystko tych małych codziennych ważnych i mniej sprawek. Obserwujmy świat wokół siebie kolekcjonując uśmiechy na twarzach ludzi.

Zanurzmy ręce w workach z zebranymi kasztanami. Owińmy w miękkie szale i szaliki.

Szurajmy butami w największych stertach kolorowych liści.

Wyciągnijmy z szaf kolorowe parasole i kalosze. Niech dodadzą barw jesiennej szarudze.

Spotkajmy z przyjaciółmi na grzane wino i pyszne jedzenie.

Może pozwólmy sobie na misiowy płaszcz.

Oddychajmy świeżym i rześkim powietrzem. Doceńmy ciepło naszego domu, kiedy wchodzimy zmarznięci po długim spacerze. Lub, po prostu, po długim dniu pracy.

To czas dojrzałych i soczystych jabłek i gruszek. Może by tak upiec szarlotkę z ogromną ilością kruszonki, niesamowicie czekoladowe ciasto z gruszkami czy wilgotny piernik dyniowy z przyprawami.

Można nawet zjeść i drugi kawałek, bo przecież zawsze się ukryje te kilka nadprogramowych kilogramów pod ciepłym swetrem.

Przygotujmy aromatyczną kawę z przyprawami albo zaparzmy pyszną herbatę. Po czym grzejmy ręce o ciepłe kubki.

Zagłębmy się w miękkość poduszek pod kocem.
Zabierzmy wreszcie do tej listy książek, które cierpliwie czekają na przeczytanie.

Odkryjmy nowe pasje. Może wreszcie uda się zrobić ten wymarzony szalik na drutach.

Zapalmy świece zapachowe i woski. Przecież one najlepiej pachną właśnie jesienią.
Otulmy mieszkanie światłem lampek.

Dajmy sobie czas w te przytulne wieczory na nacieszenie się naszą osobą.
Pozwólmy sobie na błogie lenistwo i bądźmy wdzięczni.